Kokosowy pudding chia z musem z mango i marakui

14:43


Dziś świętuję moją pierwszą rocznicę przejścia na dietę wegańską. Muszę przyznać, że jestem z siebie bardzo dumna. Miniony rok przyniósł wiele nowych doświadczeń i informacji. Trudno mi teraz uwierzyć, że wybór diety roślinnej był zupełnie spontaniczną decyzją. Początkowo miał to być kilkumiesięczny eksperyment, który stał się początkiem zupełnie nowego stylu życia.

Mimo, że początkowo mój "weganizm" sprowadzał się wyłącznie do dity roślinnej, obecnie jestem w fazie przejściowej i sukcesywnie zastępuję niewegańskie kosmetyki, ubrania i buty nowymi. Nie widzę jednak sensu w pozbywaniu się rzeczy, które wciąż mi służą w związku z czym mam zamiar użytkować je do końca, a następnie wymienić na zgodne z moimi obecnymi przekonaniami.

Mimo, że nie postrzegam bycia na diecie roślinnej jako poświęcenia nie zamierzam kłamać - miewam naprawdę ciężkie momenty. Co ciekawe, problematyczna nie jest tęsknota za mięsem czy nabiałem. Nigdy nie byłam fanką produktów pochodzenia zwierzęcego - jadłam je raczej z lenistwa i przyzwyczajenia. Trudności napotykam zwykle podczas spotkań rodzinnych, wesel, konferencji i podróży. Czasem jestem nawet zmuszona do zjedzenia potrwa wegetariańskich lub takich, co do których mam podejrzenia, że nie są stuprocentowo wegańskie. 

Być może zabrzmi to patetycznie, jednak ciężko byłoby mi wytrwać w moim postanowieniu bez wsparcia rodziny i przyjaciół. Wszyscy są bardzo pomocni, choć czasem naprawdę ciężko jest wyjaśnić czym właściwie jest weganizm.Podsumowując: miniony rok był dla mnie wspaniałą przygodą i polecam wszystkim, którzy się wahają żeby zaryzykowali i spróbowali. 

Na koniec chciałabym poruszyć jeszcze dwie ważne dla mnie kwestie. Po pierwsze: chciałabym podkreślić wagę bycia żywym przykładem. Bylibyście zaskoczeni jak wiele Waszych codziennych wyborów ma wpływ na Wasze otoczenie. Po drugie: każdy musi znaleźć swoją drogę i trzymać się własnych zasad.

Wracając do tematu - aby uczcić moją pierwszą rocznicę na diecie wegańskiej przygotowałam mój ulubiony pudding chia na mleku kokosowym, tym razem z musem z mango i marakui. Zwykle staram się wybierać miejscowe i sezonowe produkty, jednak na szczególe okazje wybieram coś egzotycznego. Wiem, że w dzisiejszych czasach pudding chia to nic specjalnego, jednak w połączeniu z tropikalnym purre sprawdzi się jako wyjątkowe śniadanie lub deser. Zainteresowani? Przepis znajdziecie poniżej.

Kokosowy pudding chia z musem z mango i marakui  

proporcje na dwie (duże) porcje

Składniki

  • 1 puszka (400 ml) mleczka kokosowego
  • 5 łyżek nasion chia (użyłam odmiany białej)
  • 1 łyżka płynnego słodzika według uznania (syrop klonowy, syrop z agawy, płynny miód)
  • Sok z połowy cytryny
  • 1 dojrzałe mango
  • 1 marakuja
  • Sok z połowy pomarańczy
  • Chipsy kokosowe do dekoracji (opcjonalnie)

W miseczce wymieszaj mleczko kokoswe, słodzik, sok z cytryny i nasiona chia. Podziel miksturę na dwie części i przełóż każdą z nich do szklanego słoika lub szklanki. Pozostaw w lodówce przez całą noc.

Przygotuj mus owocowy: obierz mango, dodaj połowę miąższu z marakui (drugą część zachowaj do dekoracji) oraz skok pomarańczowy. Zblenduj na gładką masę.


Gotowy pudding chia udekoruj musem owocowym, chipsami kokosowymi i miąższem z marakui. Podawaj schłodzony.




 

You Might Also Like

1 comments

  1. Delicious, it looks yummy and healthy as well. Thank you for sharing complete recipe with us, need to try this out at home. Keep posting such posts

    ReplyDelete

Powered by Blogger.
Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie